w zimowej szacie
radosny wieczór się snuje
otulając granatem ośnieżone drzewa
Zza uchylonych na centymetr drzwi
Betlejemska noc
ubrani w różnobarwne style
odciskamy ślady
w nieodwracalnej kolejności
na serpentynie jutra
Piąta Symfonia Beethovena – Symfonia Losu
Maestro batutą dał znak
i muzycy
tańczą smyczkami po strunach
wibrując
wychwytują tony
czterech dramatycznych nut
w powtarzalnym schemacie
Kontinuum
chciałabyś zamknąć
w przestrzeni liczb
kontinuum zdarzeń
ciąg
nieuporządkowanych elementów zbioru
Zdarta płyta
na odległość oddechu
blues serca
kolejny świt kładzie się cieniem
Jesiennie
Niebo perłowo szare
wyczekuje słońca
w dolinie
białe skrzydła aniołów
Bo gdy jesteś
W splecionych dłoniach
trzepoczące serce
w konstelacji gwiazd
Smętny blues
na rozłożystych wskazówkach
samotny pająk
nić tka
wplatając w sieć okruchy dnia
i niedopity toast
Teatralna maska
noc do szyb przytula się grafitem
przysłaniając
brzemienność dnia
ból ściętej róży
Bez odpowiedzi
Chwytam w dłonie
zapach lata
liczę krople deszczu
co wypełniają koryto po brzegi