Chwytam w dłonie
zapach lata
liczę krople deszczu
co wypełniają koryto po brzegi
na palce się wspinam
by uchwycić sens
między zieloną łąką
a niebem
wir zdarzeń
wymyka się z rąk
własny punkt widzenia
przykryty mgłą
wiele pytań
w gorliwej modlitwie szeptanych
– bez odpowiedzi