komu potrzebny wczorajszy żal
co gasi uśmiech na twarzy
komu
potok słonych kropli
co stare rany rzeźbi na nowo
zakradają się o zmroku
nieproszone
w białych rękawiczkach
krzykiem trzymając na uwięzi
po głowach sypiąc popiołem
wystarczy
dosyć łez
nie można żalem
stłamsić wszystkich chwil
już czas
by oswoić myśli złe
z demonami stanąć twarzą w twarz
na nowe
szeroko otworzyć drzwi
by skrzydła nadziei uniosły w przestworza
zrywając pęta wczorajszych dni