to miała być podróż
po wszystkich kolorach tęczy
obłokami po niebie
krętymi ścieżkami na górę Bogów
w plecaku ze sobą zabrała nadzieję
na poszerzenie horyzontów
na wędrówki
po wyspach jak wulkan gorących
w wychłodzonych ścianach
słowa innego nabrały znczenia
nie pomogła szminka róż
i przystań w otwartych ramionach