kupiłam walizkę
niedużą
taką szarą na kółkach
wrzucę do niej wszystko co moje
przed następną podróżą
spakuję marzenia spełnione i nie
sprawy nierozwiązane
i te
co udało się dodać pomnożyć czy podzielić
nie zawsze po równo
wędrówki odłożone na później
noce
na kołysanki zamienione
i te we dwoje przy blasku księżyca
dni pełne nadziei i trudu
by wyrzeźbione skrzydła
z moich ramion mogły wyfrunąć
wszystko co przywarło
i idzie wciąż za mną
umieszczę w walizce głęboko na dnie
pozbawiona balastu
lekka jak piórko
tańczyć będę z obłokami po niebie
ale czy wtedy nadal to będę ja