wiatr strąca mimochodem
kartki z kalendarza
wiruje
pomiędzy konarami drzew
które widziały niejedną historię
pląsa po łące
gdzie źdźbła trawy
słoną kroplą zroszone
chcę go zatrzymać choć na chwilę
by oswoić to
co w głębi wciąż żyje
czas ran nie uleczył
opatrzył
i zostawił na zawsze
jak uciszyć wiatr
by zmienić konstelacje gwiazd
i pośród łąk zatańczyć boso
zanim pędziwiatr
rozkołysze wszystko na nowo