przedświt
unosi kurtynę nocy
jasna zorza świtu
przedziera się przez konary drzew
chmury
podświetlone różem
purpurą
odcieniami złota
wirują z podmuchami wiatru
nad dachami wieżowców
zza horyzontu
wyłania się słoneczna kula
oświetlając ulic perłową poświatą
budzi zaspane miasto
poranny spektakl
roztańczonych kolorów nieba
nieustannie trw
i jak talizman
przemycam go w jednostajność dnia