na dnie oka nikła nadzieja
w obrysie
wypłowiałego zarostu
wychudzone ramiona
zachłannie
tulą okruchy zapamiętanego żaru
muzyka zgniatanych puszek
współbrzmi
z kromką chleba, kroplą żalu
w samotnej ciszy
żarliwy szept litanii
Panie
przywróć krwioobieg
w połamanych gałązkach