właściwie wszystko jest tak samo
tylko drogi coraz dłuższe
zamglone obrazy
a sen jakby trochę spóźniony
o dni
co zerwał czas z kalendarza
o kilka zdobytych szczytów
pokruszonych marzeń
o strugi deszczu
spod parasola bezlistnych drzew
uparte myśli odkrywają karty
wrzeciono
przędzie jesienną nić
a ja szukam okruchów ciszy
by znowu zasnąć