Skłębione chmury zasłoniły niebo
wiatr
w okna gałązkami pukał
idzie burza – powiedział ozięble jak wczoraj
– zamknij okno
słowa rzucone w chłodną przestrzeń
zagrały w dysharmonii
z echem
wróciło uporczywe pytanie
czy cztery ściany z sufitem i podłogą
bez żaru serc
bez rumby cieni na ścianach
wspomnień
uwięzionych w zaciśniętych dłoniach
będą oazą
dla pogubionych wędrowców