W złocistych barwach sady
po lesie wrzosy się ścielą
na srebrnych nitkach babiego lata
płynie nostalgiczna jesień
w wieczornym zmierzchu
szepty ściszonych tajemnic
z siną mgłą
opadają oczekiwania
posiwiałe skronie
rozświetla jesienny płomień
a on
podaje jej połowę jabłka